Agamy, bażanty, świnki wietnamskie, jastrzębie, łosie, a nawet kozy – to m. in. obecność tych zwierząt na ulicach stolicy zgłaszali strażnikom warszawiacy w minionym półroczu.

Ranny bielik (fot. Ptasi Azyl)Ranny bielik (fot. Ptasi Azyl)

To były pracowite miesiące, podczas których padł rekord w liczbie zgłoszeń – do straży miejskiej wpłynęło ich ponad 20 tys. Prośba o pomoc zwierzętom, które znalazły się w tarapatach, wpływała średnio co 13 minut. Ogółem odłowiono ponad 5,5 tys. zwierząt.

Choć przeciętny warszawiak nie zdaje sobie z tego sprawy, to każdego dnia funkcjonariusze podejmują dziesiątki interwencji, ratując zdrowie i życie zwierząt, które bez pomocy człowieka nie poradziłyby sobie w miejskiej dżungli. Są to zarówno zwierzęta bezdomne, dziko żyjące jak i te, które uciekły swoim właścicielom – psy, koty, zwierzęta leśne czy gatunki egzotyczne.

Prośba o pomoc zwierzętom – co 13 minut

Poważnie ranny bielik, który na obrzeżach miasta stoczył walkę z innym drapieżnikiem, dwanaście warchlaczków, które – podążając za rodzicami – nie były w stanie samodzielnie przejść na drugą stronę ulicy, papuga żako, która „odwiedziła” pub na Mariensztacie, zabłąkany bóbr ukrywający się w jednym z garaży na Ursusie i kolejny, który schował się w sklepie z oświetleniem na Pradze Północ czy kilkutygodniowy lisek, znaleziony na jednej z posesji na Bielanach – to tylko przykładowe sytuacje, kiedy niezbędna była pomoc strażników miejskich. W pierwszym półroczu 2017 r. do straży miejskiej wpłynęło 20 512 zgłoszeń dotyczących zwierząt, to o 8% więcej niż rok temu. Zgłoszenia dotyczące zwierząt stanowiły 7% wszystkich zgłoszeń, które w tym okresie odebrali strażnicy miejscy.

Każdego miesiąca funkcjonariusze pracujący w Ekopatrolu odławiali średnio ok. 900 zwierząt. To strażnicy, dla których praca ze zwierzętami jest pasją, funkcjonariusze mają do nich wyjątkowe podejście - wielu przygarnęło ze schroniska bezdomnego psa lub kota. Często są to zwierzęta, które w trakcie interwencji zostały uratowane przez strażników – opowiada naczelnik Piotr Mostowski z Oddziału Ochrony Środowiska Straży Miejskiej m. st. Warszawy.

Ssaki, ptaki, gady – ponad 5,5 tysiąca odłowionych zwierząt

W I półroczu 2017 r.  największy odsetek (50% ogółu) odłowionych zwierząt stanowiły ssaki – wśród nich najwięcej było psów (1445) oraz kotów (714). Odłowiono również m. in. 185 jeży, 28 królików, 27 chomików, 24 kuny, 14 świnek morskich i jedną świnkę wietnamską.

Odłowiono również ponad 2,7 tys. ptaków, co stanowi blisko połowę wszystkich odłowionych w tym okresie zwierząt. Strażnicy interweniowali m. in. w przypadku kaczek (802), gołębi (797), wron (243), rzadziej w przypadkach papug (9), sokołów (2), jastrzębi (2). Najwięcej zgłoszeń dotyczących ptaków wpłynęło do straży w okresie wiosennym – najczęściej były to zgłoszenia dotyczące podlotów, które opuściły gniazda. Strażnicy reagowali na każde wezwanie mieszkańców, jednak w wielu przypadkach okazywało się, że ingerencja człowieka nie była potrzebna.

Zdarzało, że zaniepokojeni mieszkańcy wzywali nas do porzuconych – ich zdaniem – piskląt. W zdecydowanej większości były to maluchy będące w trakcie nauki latania, bacznie obserwowane przez znajdujących się nieopodal rodziców. W takich przypadkach nie należy podchodzić do nich zbyt blisko, a na pewno nie powinniśmy ich brać na ręce – tłumaczy Agata Bitnerowska kierownik Referatu ds. Ekologicznych Straży Miejskiej m.st. Warszawy i dodaje, że każdego roku średnio połowa ptaków, które przekazują funkcjonariuszom mieszkańcy, powinna zostać w środowisku naturalnym.

Najmniej liczną kategorię zwierząt stanowiły odłowione gady. Wśród 46 zwierząt, którymi zaopiekowali się strażnicy, były m.in.: 22 żółwie, 17 zaskrońców, 2 agamy brodate, 1 wąż smugowy oraz 1 wąż zbożowy. Przykładowo odłowiono agamę brodatą – ukrywającego się w krzakach gada znalazł kot, a także węża smugowego, który zawędrował do jednego z wolskich mieszkań, aż na siódme piętro.

Najwięcej zwierząt odłowiono w maju (1303) i czerwcu (1369). Tendencja ta utrzymuje się od lat. Zdaniem strażników miejskich tak znacząca różnica może być zarówno wynikiem celowego porzucania zwierząt, np. przed wyjazdem na urlop czy wakacje, jak i rosnącej świadomości mieszkańców, którzy widząc błąkające się po ulicach zwierzęta nie przechodzili obok nich obojętnie i dzwonili do straży miejskiej.

Coraz więcej dzików, saren, łosi

W pierwszym półroczu straż miejska odnotowała aż 2 758 zdarzeń dotyczących zwierzyny dziko żyjącej, która znalazła się na terenach zurbanizowanych. To aż o 34% więcej niż w ubiegłym roku.Ponad 2 tys. zdarzeń dotyczyło przemieszczających się po terenach miejskich dzików, ponad 160 interwencji związanych było z sarnami, ponad 100 z łosiami, kolejnych 500 przypadków w związku z wystąpieniem drobnej zwierzyny leśnej (lisy, kuny, borsuki, bobry, zające).  Najczęściej zwierzęta te były spotykane na terenie dzielnic ościennych oraz tych, gdzie znajduje się dużo terenów zielonych. To tam odnotowano największy odsetek zdarzeń – Wawer (20% ogółu zwierzyny dziko żyjącej), Białołęka (14%),  Ursynów (13%).

Jak wynika ze statystyk, na „wycieczki” do miasta wybiera się coraz więcej dzikich zwierząt. W minionym półroczu w Warszawie najczęściej spotkać można było dziki, ale też sporo saren, łosi czy lisów. Tereny zurbanizowane to dla tych zwierząt przede wszystkim źródło łatwo dostępnego pokarmu.. Często sami mieszkańcy dokarmiają zwierzęta, czy wyrzucają odpady, w tym żywność,   w miejscach do tego niewyznaczonych. Apelujemy, aby w przypadku spotkania ze zwierzętami dziko żyjącymi nie rzucać im jedzenia, nie zbliżać się do nich, nie wolno zwierząt również płoszyć, należy spokojnie oddalić się – przypomina insp. Dariusz Młodziankowski z Referatu ds. Ekologicznych Straży Miejskiej m.st. Warszawy.

Najczęściej interweniowano na terenie Mokotowa, Wawra i Pragi Południe

W I półroczu 2017 r. strażnicy miejscy odnotowali ponad 15 tys. zdarzeń dotyczących zwierząt. Najwięcej zdarzeń dotyczyło psów (5923), ptaków (3443) oraz zwierzyny dziko żyjącej (2758). Najczęściej interweniowano na terenie Mokotowa (1569), Wawra (1520), Pragi Południe (1394) oraz Białołęki (1375). Najmniej zdarzeń odnotowano na terenie: Rembertowa - 246, Wesołej – 266 i Ursusa – 289.

Gdzie trafiły odłowione zwierzęta?

Najwięcej zwierząt, aż 33%, zostało przekazanych do ogrodu zoologicznego. Z Ptasiego Azylu warszawskiego ZOO strażnicy miejscy odbierali również zwierzęta, które przeszły rekonwalescencję i wypuszczali je do środowiska naturalnego.

Funkcjonariusze stale współpracują ze Schroniskiem dla Bezdomnych zwierząt „Na Paluchu”, gdzie w pierwszym półroczu 2017 r. przekazali blisko 1,5 tys. zwierząt (26%). Były to przede wszystkim niezaczipowane, błąkające się po mieście psy, trafiały tam również koty.

Niestety tylko 8% zwierząt – dzięki wszczepionym czipom – zostało przekazanych bezpośrednio właścicielowi.

„Wciąż zbyt wiele psów, których wygląd i stan wskazuje, że nie są bezdomne, musimy odwozić do schroniska zamiast oddawać w ręce właścicieli. Wszystko przez to, że nie mają wszczepionych czipów z danymi, które umożliwiłyby ustalenie właściciela i szybki powrót zwierzęcia do domu. Zdarza się również, że informacje dot. właścicieli znajdujące się w bazach danych nie były aktualizowane od lat lub też zostały przez właściciela zwierzęcia zastrzeżone. Mając na uwadze własny spokój oraz bezpieczeństwo czworonoga, radzimy aby poddać pupila elektronicznemu znakowaniu” – mówi Agata Bitnerowska z Referatu ds. Ekologicznych Straży Miejskiej m. st. Warszawy.

Ponad 1 tys. zwierząt (19%), które nie potrzebowały specjalistycznej pomocy, wypuszczono bezpośrednio do środowiska naturalneg

To, jak ważne i coraz bardziej doceniane są działania strażników, świadczą również podziękowania od mieszkańców, które wpływają po wielu zakończonych interwencjach.

„W dniu 12.04.2017 na wieczornym spacerze wypięła się z szelek moja 15-letnia biało-czarna suczka. Megi pobiegła tak szybko, że zanim zapięłam dwa pozostałe pieski, to jej już nie było(…). Z całego serca dziękuję za zaopiekowanie się moją zagubioną suczką. Dzięki temu uniknęła potrącenia przez samochód czy pogryzienia przez innego psa”.

Jolanta

„W dniu wczorajszym (sobota 13 maja), będąc na spacerze zauważyliśmy pełzającego po chodniku kota, przemieszczającego się od jezdni w stronę ul. Czerniakowskiej. Ranne, najprawdopodobniej, potrącone przez samochód zwierzę ostatecznie schowało się pod zaparkowanym samochodem. O godz. 1.26 telefonicznie zgłosiliśmy do straży miejskiej prośbę o interwencję (…) Jesteśmy pod wrażeniem sposobu w jaki panowie zajęli się chorym zwierzęciem. Z empatią i sprawnie odłowili kota. Pragniemy serdecznie podziękować obu panom z Ekopatrolu za wielkie serce dla zwierząt i profesjonalizm w działaniu”.

Katarzyna i Maciej

(sm)

Dodaj komentarz z facebooka:

Zostaw komentarz

0
warunkami regulaminu.
  • Artykuł nie został jeszcze skomentowany!