Wypowiedzi przed spotkaniem Legii Warszawa z Sheriffa Tyraspol w Lidze Mistrzów UEFA.

Trener Legii Jacek Magiera (fot. Grzegorz Wojtal/Kronika24.pl)Trener Legii Jacek Magiera (fot. Grzegorz Wojtal/Kronika24.pl)

Pierwsza runda play-off dzisiaj, o godz. 20:45 w Warszawie.

Dwa razy oglądałem tego przeciwnika. Są to ambitni piłkarze, którzy na pewno będą walczyć o najlepszy wynik. To solidny zespół, który lubi grać w ataku i dobrze czuje się w grze z kontry. Wieczorem mamy oprawę taktyczną o naszym przeciwniku. Ta wiedza zostanie przekazana, a jutro czeka nas bitwa - powiedział na przedmeczowej konferencji trener Jacek Magiera.
Dwa razy oglądałem Sheriffa Tyraspol, są to ambitni piłkarze, którzy na pewno będą walczyć o najlepszy wynik. Mają kilku dobrych graczy, jak Badibanga - szybki, ruchliwy, lubi mieć piłkę przy nodze. Solidny zespół, który lubi grać w ataku i dobrze czuje się w grze z kontry. My szykujemy się tak, jak zawsze. Wieczorem mamy oprawę taktyczną o naszym przeciwniku. Ta wiedza zostanie przekazana, a jutro czeka nas bitwa. Dwumecz, w którym zrobimy wszystko, aby grać w Europie. Tam będziemy się rozwijać. To jest czas, kiedy można zbierać doświadczenie i z każdym sezonem być lepszym zespołem. Trudno porównać ich do jakiegokolwiek zespołu z polskiej ligi. Mają zawodników technicznych, takich którzy grają ostro, takich, którzy są niezbyt zwinni. Nie jest to zespół, z którym graliśmy w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów UEFA.
Liczę na to, że każdy następny mecz będzie przełomowy i taki, który pozwoli nowym zawodnikom wejść na wysoki poziom. To jest normalne, że nie znają się jeszcze z kolegami i trzeba było ich wkomponować. Mieliśmy tylko zajęcia teoretyczne, bo przy takim natężeniu meczów praktyka nie istnieje. Dopiero czoraj mieliśmy pierwszy trening. Dopóki piłka polska będzie zaczynała grę w czerwcu, tak to będzie wyglądało. My musimy formę robić z dnia na dzień. Jutro nie jest dzień na eksperymenty. Mamy swoje problemy, Radović i Czerwiński będą poza składem. Występ Kopczyńskiego jest wykluczony ze względu na gorączkę. Cieszę się, że do treningów wraca Jodłowiec.
Temat Astiza pojawił się po kontuzji Czerwińskiego. Potrzebowaliśmy piłkarza „na już”. On gwarantuje solidność i spokojne wejście do Klubu. Astiz wie, jak funkcjonuje Klub, jaka jest presja i czego wymagają kibice. Wzmocni mentalnie szatnie. Jak wygląda sportowo? Można wróżyć. Nie wiem, czy to będzie ta gra, którą pamiętamy. Ostatni mecz zagrał dwa miesiące temu. On zawsze się pilnował i do swoich obowiązków podchodził profesjonalnie. Dla piłkarza dwumiesięczny rozbrat z piłką to dużo. Musimy wkomponować go jak najszybciej. Nie wiem, czy będzie w „18”, ale prawdopodobnie nie.
Co do nowych zawodników - każdy przyszedł w innym momencie. Gdybyśmy mieli ich od początku przygotowań, można byłoby wymagać więcej. Każdy musi poznać specyfikę ligi, kraju, oczekiwań. Mączyński miał najłatwiej. Berto potrzebował wiele treningów indywidualnych. W ostatnim meczu rezerw, na tle  trzecioligowców spisał się nieźle. Pasquato zagrał z Sandecją 60 minut. Lubi grać ofensywnie. Musimy trafić ze składem i na to, kto najlepiej rozumie się z kolegami. Sadiku przyszedł dzień przed meczem z Górnikiem. Pamiętamy zeszły sezon, jak wyglądał Vadis w sierpniu. Wykażmy cierpliwość. Dla nas najważniejsze jest to, aby wygrywać. Czasami mecze na początku sezonu będą wyglądać - wygrać i zapomnieć. Zrealizujmy cel, jakim jest awans do fazy grupowej Ligi Europy UEFA, a później skupmy się na obronie tytułu mistrzowskiego.

Krzysztof Mączyński
- Mecz z Astaną już za nami. Popełniliśmy zbyt wiele błędów, ale patrzymy w przyszłość, więc skupmy się na jutrzejszym przeciwniku. Dopiero jutro dowiem się, czy wyjdę w pierwszym składzie. Jeżeli chodzi o mecz w Astanie, to są mecze pucharowe, trzeba grać mądrze - powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej Krzysztof Mączyński.
Gdybyśmy nie stracili trzeciej bramki w Astanie, dziś mielibyśmy inne nastroje. Z każdym dniem czuje się coraz lepiej w tej drużynie. Daję tyle, ile jestem w stanie i chcę grać na jak najlepszym poziomie.
Z każdym dniem nabieram optymizmu. W Polsce przyjęło się, że jestem pupilkiem Nawałki, ale naprawdę musiałem się napracować, żeby być w tym miejscu, w którym jestem.
(org.)

Dodaj komentarz z facebooka:

Zostaw komentarz

0
warunkami regulaminu.
  • Artykuł nie został jeszcze skomentowany!